Dziewczyny widziały akcję Elizabeth z Fabianem i Angelom,więc gdy tylko blondynka z chłopakiem odeszła podeszły do niej,dowiedzieć się czego chcieli.Szatynka nadal stała jak zahipnotyzowana wpatrując się w miejsce,gdzie przed chwilą stał jeszcze przystojny i uroczy blondyn.Cały czas miała tylko w głowie jego błyszczące jak rosa,głębokie,szare oczy.Wiele osób może uważać szary za nudny kolor,ale to dlatego,że nie doznali głębi jego oczu i odcienia tego szarego.Długie,gęste,blond włosy,które wyglądały jak pofarbowane promieniami słonecznymi,uroczo opadały mu na oczy kontrastując z ich szarością.I te jego rysy twarzy,idealne linie,wszystkie ułożone tak,że tworzyły idealną,delikatną buzię.A jego usta,delikatny odcień jasnego różu,a wszystkie wgłębienia takie równe,idealne i delikatne.Do tego delikatny zarost na brodzie przechodzący wzdłuż boku policzka do włosów,malutkie,złote i ostre jak u kaktusa igiełki.Jak tu się nie zauroczyć?No i jeszcze jego sam charakter,dziewczyny musiały pomachać aż ręką przed oczami szatynki,by jeszcze o nim się nie rozmarzyła.Dziewczyna otrząsnęła się i spojrzała na nie zdezorientowana.-Eliza,wszystko w porządku?-spytała ją troskliwie Alex.
-T...tak,czemu pytasz?-zdziwiła się.
-Po co gadałaś z Fabianem?Czego od ciebie chciał?-wypytywała ją Sam.
-Nnic,po prostu chciał pogadać.O co wam chodzi?-tłumaczyła się Eliza.Dziewczyny spojrzały do siebie porozumiewawczo,jakby pytały siebie nawzajem,czy powiedzieć szatynce coś,czego nie wie o chłopaku,jakąś tajemnicę.
-Wieesz...na twoim miejscu trzymałabym się od niego z daleka...-poradziła długowłosa brunetka.
-To kuzyn tej żmii-Angeliki!-wtrąciła farbowana brunetka.
-Wiem,ale...-nie zdążyła dokończyć dziewczyna,bo Alex znowu jej przerwała.
-Fakt,że to jej kuzyn nie jest tak bardzo istotny,ważniejsze jest to jaki jest do niej podobny!Jest chamski,wredny,samolubny i bawi się wszystkimi dziewczynami na około...-wymieniała.
-Przestań,wcale nie jest taki zły.Dla mnie był całkiem miły iii nawet sam się bronił,by nie porównywać go do Angeli.-broniła chłopaka szatynka.
-Phi!Już cię omamił!-oburzyła się Sam.
-Mówi tak tylko dlatego,bo mu się podobasz.Pobawi się tobą trochę i cię rzuci,jak Sophie,Lucy i Mie.-przypomniała sobie o swoich byłych przyjaciółkach długowłosa brunetka.Skłóciły się dlatego,bo siedemnastolatka już dawno miała nosa do chłopaka i od początku im go odradzała,ale one też nie słuchały i wolały się zadawać z nim.Dwie z nich nawet się nawzajem o niego pokłóciły.
-Proszę,wysłuchaj nas i daj jemu spokój,dopóki nie jest za późno.-nalegała wciąż.Dziewczyna zrobiła się troszkę zagubiona,chłopak był naprawdę miły,ale ceni sobie słowo koleżanek,jednak zna je na tyle krótko,że nie wie,czy może im do końca ufać.
-Może troszkę przesadzacie dziewczyny,a nawet jeśli to zamierzam zaryzykować.-mimo to dziewczyna nie postanowiła się wycofać z bliższego zapoznania chłopaka,da mu szanse,poza tym to pierwszy chłopak,którego naprawdę aż tak polubiła i to po jednej rozmowie i pierwszy,który się nią zainteresował...
***
Heej,wybaczcie,że tak późno,ale mam bardzo sporo na głowie,więc dzisiaj też krótko.:/ Łapcie rozdział,czytajcie,komentujcie i do zobaczenia za tydzień!Opiszcie swoje przemyślenia,co sądzicie o Fabianie.;*
Tysia <3












